Agnieszka Puchyr przyjechała do nas z Rzeszowa. Jest architektem i blogerką. Prowadzi bloga o nazwie Pani Dyrektor. Jest to blog firmowy jej prężnie rozwijającego się biura architektonicznego URBAN PROJECT.

Na blogu znajdziecie informacje dotyczące trendów w architekturze, przykłady zrealizowanych projektów i przede wszystkim mnóstwo inspiracji do zbudowania własnego gniazdka!

Agnieszka Puchyr dla webePartners

Agnieszko, powiedz nam na początku, skąd taka nazwa dla twojego bloga?

Bardzo stara historia! Rodzice mnie tak nazywali, byłam zawsze małą panią dyrektor… i tak zostało, tylko trochę wyrosłam 🙂

Kiedy blog powstał?

Prowadzę bloga od 2012 roku. Blog urodził się w Warszawie, kiedy przez chwilę stamtąd prowadziłam firmę. W tej chwili piszę na blogu o architekturze, o projektach, które według mnie są godne uwagi a także wyszukuję i opisuję pięknie zrealizowane wille z różnych stron świata.

Staram się poprzez swojego bloga inspirować moich czytelników do dobrego odbioru nowoczesnej architektury, która nie jest do końca zrozumiała i na którą wielu ludzi jeszcze nie jest gotowych. Mam tu na myśli współczesne trendy projektowe. Chcę pokazać, że nowoczesność nie gryzie, nie jest wcale zimna. Często jest bardzo barwna i przyjazna dla człowieka.

Chcę, aby ludzie zmieniali myślenie na temat dużych domów i willi, które nie muszą przypominać  historyzujących dworów, uginających się od eklektycznych zdobień. Mogą być lekkie i piękne!

Czy w twojej pracy projektujesz tylko nowoczesne rozwiązania?

Myślę, że każdy architekt chciałby robić takie projekty, w których sam czuje się świetnie. Ale nie na tym polega praca architekta. W moim biurze projektujemy budynki dopasowane indywidualnie do każdego człowieka. Jeżeli więc inwestor przychodzi do nas z pomysłem na budowlę w stylu amerykańskim czy nawet marokańskim, jesteśmy w stanie bardzo wiernie oddać stylistykę danego projektu, łącznie z rozkładem pomieszczeń.

Agnieszka Puchyr sesja zdjęciowa dla webePartners

Różnorodność twoich zainteresowań projektowych można zobaczyć na blogu Pani Dyrektor. Jak blog zmieniał się przez lata? Jakie wyzwania stawiasz teraz przed sobą w związku z tą strefą twojej aktywności?

Historia bloga jest dość ciekawa. Na początku był on miejscem mojego użalania się nad rzeczywistością. Tuż po zakończeniu studiów, szczególnie architektonicznych, człowiek myśli, że jest już gwiazdą… a telefon milczy. Ponadto, na studiach nie uczą studentów kontaktu z inwestorem, polskiej rzeczywistości projektowej. Blog stał się więc dla mnie miejscem, w którym użalałam się nad swoją sytuacją. Powstawały wtedy bardzo zabawne wpisy, ale zabawne tylko dla osób z branży. Osób, które doskonale rozumiały, o czym piszę i mogły się z tym zidentyfikować.

Pisałam wtedy po prostu o tym, co leży mi na sercu; czyli o tym, że nie jestem zachwycona sytuacją, którą zastałam po odebraniu dyplomu. Pewnego dnia trafiłam jednak na wpis na jednym z ironicznych fanpejdży o architekturze. Był tam pokazany dość kiczowaty dom. Wszyscy architekci oczywiście wyśmiewali ten budynek w swoich komentarzach. Na samym końcu ktoś jednak opublikował bardzo mądre podsumowanie całej dyskusji: „Jak wy jesteście odbierani jako środowisko zawodowe przez zwykłych ludzi, kiedy tak strasznie krytykujecie siebie nawzajem i nie jesteście w stanie powiedzieć nic pozytywnego?”.  Pozytywne nastawienie zmienia wszystko. Zaczynasz dostrzegać wokół siebie piękno i to ludziom po prostu pomaga!

To był ten moment, w którym opamiętałam się i pomyślałam, że nie chcę taka być. Powinnam dawać pozytywny przykład! Usiadłam wtedy i na poważnie przeanalizowałam nową koncepcję bloga. Zaczęłam wyszukiwać w internecie rzeczy, które uważałam za ładne, estetyczne. W każdej pojawiającej się na blogu stylistyce opisuję więc: co jest ładne na zdjęciu, co dobrego w projekcie, dlaczego według mnie ten projekt jest godny uwagi. Szukam pozytywów i uciekam od negatywnych rzeczy.

Blog przeszedł metamorfozę i to zostało  bardzo dobrze odebrane. Ludzie nie chcą oglądać brzydot i czytać smutnych rzeczy, obrażania siebie nawzajem czy architektury. Chcą się pozytywnie inspirować. Ukułam więc hasło: „zainspiruj się!” a swoich czytelników nazwałam „inspiracjusze”, czyli kuracjusze inspiracji 🙂

Pozytywne nastawienie zmienia wszystko. Zaczynasz dostrzegać wokół siebie piękno i to ludziom po prostu pomaga!

Czy wszystkie wpisy są twojego autorstwa czy też zlecasz to komuś innemu?

Jeszcze dwa lata temu były to moje samodzielne wpisy. Później zaczęłam korzystać z pomocy osoby, która jest architektem i pracuje u mnie w biurze. Pod moim nadzorem opisuje więc te domy, które wybiorę ja. Trzymam więc cały czas pieczę nad blogiem, ale ze względu na ogrom pracy musiałam ograniczyć własne pisanie. Pomimo tego, że ludzie  czytają coraz mniej tekstów, wolą zdjęcia i filmy, to jednak słowo pisane najwięcej mówi o osobie, która je pisze. Dlatego ciężko było mi na początku powierzyć komuś dużą część pracy nad blogiem, bo w tekstach jest teraz mniej mnie. Można to uznać za koszt rozwoju jaki osiągam. Gdy firma rozwija się, coraz więcej zadań musimy oddelegowywać, nawet te, które bardzo lubimy.

Jakie są największe korzyści prowadzenia firmowego bloga?

Blog jest moją wizytówką, ale inną niż portfolio architekta. Portfolio po prostu pokazuje prace architekta, ale nie mówi nic o pracy z klientem. Jeżeli ktoś więc chce korzystać z moich porad, stać się moim klientem – dzięki blogowi wie, czego się spodziewać. Wie, co myślę o wielu kwestiach, także administracyjnych. Wie, że jestem otwarta na wiele różnych stylów i pomysłów.

Czy dzięki blogowaniu przyciągasz nowych klientów?

Tak, ale wiesz, co? Przychodzą do ciebie dokładnie tacy ludzie, w jaki sposób piszesz. Jeżeli piszesz złośliwie, marudnie – to właśnie takich klientów będziesz miała. Jeżeli piszesz dobre rzeczy, to przychodzą do ciebie dobrzy ludzie. Jeżeli jesteś kreatywne i projektujesz kompleksowo, przychodzą do ciebie ambitni inwestorzy i możesz realizować ciekawe projekty. Tak, jak w życiu. Staram się więc przyciągać tylko inwestorów z pozytywną energią 🙂

Czy planujesz rozwój bloga?

Tak, oczywiście. Internet zmienia się dynamicznie głównie za sprawą social mediów. Ludzie chcą dziś przede wszystkim oglądać filmiki. Zaczynam się więc do tego przygotowywać, aby moje posty były bardziej filmowe. Choćby miał to być tylko pokaz slajdów zdjęć, to jednak ludzie chłoną to lepiej, niż tekst, który muszą skrolować i  czytać.  Wszyscy mamy coraz mniej czasu. Chcemy krótkie, zwięzłe przekazy, zawierające pełnię informacji. W filmiku można zawrzeć  kilka zdjęć i ich krótki opis. Nie potrzeba do tego żadnych dodatkowych umiejętności. Szukam więc balansu, w którym mogłabym skondensować informacje i wciąż edukować oraz inspirować.

Twój blog miesięcznie odwiedzają tysiące czytelników. Jakie masz rady dla początkujących blogerów, którzy chcieliby osiągnąć taki wynik?

Trzeba znaleźć swoją niszę. Nie oznacza to, oczywiście, że siedzisz przed telewizorem i próbujesz wymyślać swoją niszę. To powinno wyniknąć z pracy i analizy tego co robisz. Tylko dzięki temu wywnioskujesz, co podoba się ludziom i jakie mają potrzeby. Trzeba pisać szczerze o tym, co się myśli i czuje. Jeśli ma to być blog firmowy, trzeba równocześnie patrzeć z perspektywy klienta. Nie należy używać skomplikowanych pojęć technicznych, zagadnień branżowych, które znają tylko koledzy po fachu. Należy cały czas mieć na uwadze, co odbiorca chce wiedzieć na dany temat i poruszać właśnie takie tematy.

Znajdź swoją niszę, bądź szczery i wytrwały w tym, co robisz.

sesja zdjeciowa projekty Agnieszka Puchyr

Ja znalazłam swoją niszą, piszę dużo o amerykańskich domach. Ale nie wymyśliłam tego na poczekaniu, tak po prostu z dnia na dzień. Trzy lata trwało, zanim zrozumiałam, że to jest temat, którego moi czytelnicy poszukują. Stało się to dzięki systematycznej analizie ich zachowań na blogu. Na szczęście mamy dzisiaj wiele narzędzi, które to umożliwiają i nie trzeba być specjalistą, aby wyciągnąć przynajmniej podstawowe wnioski z własnej twórczości na blogu.

I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa: wytrwałość. W naszym otoczeniu jest wiele rzeczy, które nas rozpraszają. Bardzo trudno dzisiaj skupić się na jednej aktywności. Najistotniejsze jest więc,  aby pamiętać o swoim celu i sukcesywnie tworzyć wartościowe treści. I cały czas rozwijać się. Dzięki temu łatwiej odnaleźć własną ścieżkę i swoją niszę.

A co sądzisz o afiliacji? Wiem, że w niej działasz, czy planujesz rozwijać ten sposób monetyzacji treści na blogu?

Afiliacja to jest wartość dodana do bloga. Gdy już mam stworzone treści, w moim przypadku na temat architektury, czy wystroju wnętrz, to mogę dodać linki afiliacyjne do produktów i materiałów, o których i tak piszę.

Analizuję, które posty budzą największe zainteresowanie i staram się wykorzystywać ich potencjał w afiliacji. Dodałam na przykład kilka linków afiliacyjnych do wpisu na temat pokoju dziecięcego „Pokój Milli” i efekty były niemal natychmiastowe. Istnieją tematy ponadczasowe, w wielu dziedzinach życia i w architekturze również. Wszyscy ludzie na pewnych etapach swojego życia poszukują podobnych informacji. Każdy kto ma dzieci, prędzej czy później będzie szukał informacji jak urządzić pokój dziecka lub jakie biurko jest najlepsze dla 7-latka. I w takich postach szczególnie warto wykorzystywać afiliację, bo one żyją przez lata, dzięki czemu linki afiliacyjne będą pracowały dla nas przez lata.

Niestety, jeśli chodzi o materiały budowlane i architektoniczne, to jest to temat dość zaniedbany na polskim rynku afiliacyjnym. Chciałabym polecać dużo więcej produktów dostępnych w polskich sklepach budowlanych, ale ich po prostu nie ma w afiliacji. A to bardzo pomogłoby mi opróżnić skrzynkę mailową. Nie musiałabym odpowiadać na pytania, skąd ma pani to czy tamto, gdzie kupię ten materiał lub w jakiej cenie są produkty wymienione w artykule. Dzięki afiliacji mogę podpiąć aktywny link, odprowadzający do produktu w sklepie online, gdzie klient od razu może sprawdzić cenę i kupić to, co potrzebuje. I wszyscy są zadowoleni a ja mam mniej pracy i przy okazji kilka złotych więcej na koncie 🙂

 

Blogowanie  to tylko część twojej bogatej aktywności. Jesteś przede wszystkim architektem. Prowadzisz biuro architektoniczne, które prężnie się rozwija. Bardzo mnie interesuje, jak wygląda twoja praca na co dzień. Wyobraźmy sobie, że jestem twoim klientem – chcę wybudować dom. Przychodzę bo kupiłam działkę i chcę, żebyś zaprojektowała mi dom…

Zajmujemy się inwestycjami kompleksowo dla naszych inwestorów. Wszystko więc zależy, na jakim etapie inwestycji do mnie przychodzisz. Jeśli masz kupioną działkę, to już bardzo dużo.  Są osoby, które nie mają jeszcze nawet działki. Wtedy doradzamy, jak kupić właściwą. Jeśli masz kupioną działkę, to sprawdzamy, czy masz spełnione wszystkie inne  warunki, aby móc rozpocząć na niej budowę.  Jeśli czegoś brakuje, to wskazujemy co i gdzie należy uzyskać. Oczywiście, jeśli klient tego chce, to wyręczamy go w tym.

Jeśli mamy już pewność, że mamy miejsce, w którym dom może powstać, zaczynamy proces twórczy. Najpierw rozmowa, podczas której bardzo dokładnie analizujemy twoją wizję i upodobania. Przynosisz swoje inspiracje – zdjęcia z internetu, z czasopism. Pokazujesz mi, co podoba ci się w danym projekcie – okno, niski parapet, umiejscowienie garażu czy balkon, który koniecznie ma rozciągać się wzdłuż sypialni. Takie spotkanie trwa do 5 godzin. W tym czasie ja słucham, jak opisujesz dom swoich marzeń i analizuję  czy i jak można twoją wizję  zrealizować.

sesja zdjęciowa projekty Agnieszka Puchyr

sesja zdjęciowa projekty Agnieszka Puchyr

sesja zdjeciowa projekty Agnieszka Puchyr

Czy podpowiadasz klientom jakieś konkretne rozwiązania?

Tak, klienci bardzo często sami pytają jak zostało już coś wykonane w innych projektach. Chcą wiedzieć jaka teraz jest moda i co warto zrobić. Przy okazji uświadamiam im jedną bardzo ważną rzecz – jednego domu nie da się zbudować na całe życie, bo życie zmienia się za szybko. Coś, co budujesz w wieku np. 25 lat, nie musi być dla ciebie dobre, gdy będziesz po czterdziestce czy  sześćdziesiątce. Nie ma domów uniwersalnych. Może pojawić się kilkoro dzieci i dom stanie się za mały, albo nie pojawi się żadne dziecko i będzie on za duży. Można więc oszacować tę kwestię na 20-25 lat. Można też zapobiegać takim problemom, tworząc taką konstrukcję budynku, którą będzie można później modyfikować i podzielić. Te wszystkie aspekty staram się klientom wskazać, aby mieli czas na ich przemyślenie, zanim zapadną ostateczne decyzje.

Jednego domu nie da się zbudować na całe życie, bo życie zmienia się za szybko.

A jeśli chcę dom funkcjonalny, co mi zaproponujesz?

Poruszyłaś skomplikowaną kwestię, bo funkcjonalność dla każdego znaczy co innego. Mogę powiedzieć, dlaczego coś jest funkcjonalne, ale nie powiem, że TYLKO to i nic innego. W architekturze jest tyle rozwiązań, ile gustów klientów! Jest to więc bardzo złożony temat.

Mamy więc wstępną koncepcję, co dalej?

Znikam na jakiś czas z tym, co mi przekazałaś, z twoją wizją, dodaję swoją wiedzę i tworzymy w biurze projekt wstępny. Wstępny projekt zawiera rzuty budynku oraz wizualizację przestrzenną, dzięki której widzisz jak może wyglądać twój dom. Dobieramy wstępnie materiały do budowy domu. Widzisz dom wewnątrz oraz z zewnątrz osadzony w konkretnej przestrzeni. I od razu moja uwaga, statystyka pokazuje, że elewacja to najczęściej niedokańczana rzecz, bo brakuje pieniędzy lub motywacji. Aby więc ten dom wyglądał tak, jak na wizualizacji i końcowym projekcie, trzeba mieć w sobie trochę samozaparcia; nie wydawać wszystkiego na sprzęty i wykończenie wnętrza, ale zostawić również finanse na odpowiednią elewację, bo jest ona bardzo istotna.

Czyli  już przy drugim spotkaniu mogę zobaczyć mój dom marzeń?

Tak, i pokazujemy ci go również na filmikach. Dostajesz wirtualny projekt swojego domu. Możesz zwiedzić praktycznie każdy jego zakątek, zanim on w ogóle powstanie! Jeśli pierwsza koncepcja okazuje się trafna, to ją rozwijamy, wprowadzamy konieczne większe lub mniejsze poprawki. Bardzo rzadko, ale bywa, że wstępna koncepcja nie jest zaakceptowana przez klienta, więc zaczynamy proces projektowy od początku.

Później zaczyna się najlepszy dla inwestora czas – znikamy w biurze i… tworzymy książkę z całym projektem. Zawartość takiego projektu to nie tylko projekt architektoniczny, ale wszystko co jest niezbędne do jego realizacji: pozwolenia, decyzje, uzgodnienia, projekty towarzyszące, konstrukcja, wyliczenia, opinie… wszystko to, co potrzebne, aby urząd wydał pozwolenie na budowę. Wszystkie te formalności załatwiamy dla ciebie my.

Ile osób zatrudniasz w biurze?

W moim biurze pracuje czternaście osób. Czworo z nich to konstruktorzy, pozostałe osoby to architekci. Każdy ma swojego dublera, mamy więc projektanta i sprawdzającego, elektryka i sprawdzającego czy konstruktora i sprawdzającego. Ogromne projekty to ogromny nakład pracy, dlatego cieszę się, że mamy tak dobrze wykształconą i doświadczoną ekipę.

Ile projektów prowadzicie?

Ale nie skupiamy się wyłącznie na domach jednorodzinnych, realizujemy osiedla dla firm deweloperskich a także projekty budynków użyteczności publicznej. Ostatnio zaprojektowaliśmy na przykład ogromny, 11sto hektarowy kompleks – modelowy zakład karny typu zamkniętego ;] Dużą motywacją dla nas jest to, że większe projekty są realizowane dużo szybciej niż domy prywatne.
Gdy w ciągu roku, lub krótszym okresie od momentu uzyskania Pozwolenia obiekty są oddane do użytkowania, to jest to dla nas ogromna satysfakcja i mobilizacja.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Twórczość! Lubię, jak z małego szkicu powstaje piękna budowla, to ogromna satysfakcja. Projektując budynek, zawsze wyobrażam sobie siebie w środku. Zastanawiam się, w którą stronę wygodniej będzie otworzyć drzwi, jak rozplanować poszczególne pomieszczenia, gdzie powinno padać światło… Myślę, w którą stronę idę i co robię. To pomaga mi ustalić najlepszą koncepcję.

Czy odwiedzacie zrealizowane projekty?

Czasami, choć rzadko, bo to są zwykle długoterminowe projekty i często powstają latami, do tego w różnych częściach Polski. Najszybciej powstają inwestycje deweloperskie i to jest niesamowite uczucie widzieć, jak powstał budynek twojego projektu!

rozmowa z Agnieszką Puchyr

rozmowa z Agnieszką Puchyr

Na koniec zapytam jeszcze – jak podoba ci się Wrocław, do którego przyjechałaś aż z Rzeszowa?

Jest pięknie! Teraz rozmawiamy w miejscu, gdzie w zasięgu wzroku mamy kilka perełek architektonicznych. Zachwyca mnie wrocławska architektura. Budynek Panoramy Racławickiej, na który patrzymy, jest niesamowity. Ta surowa, szorstka, brutalna wręcz żelbetowa rotunda skąpana w miękkiej zieleni jest wyjątkowo piękna. Bardzo lubię to, jak kontrastuje z gładkim białym budynkiem OVO usytuowanym na przeciwko. Wrocław świetnie łączy nowoczesność z historią i to jest bardzo cenne. Szkoda tylko, że tak wiele młodych zabytków z epoki modernizmy czy nawet brutalizmu jest albo niszczonych albo zupełnie niedocenianych.

Agnieszko, bardzo dziękuję, że przyjechałaś do nas, że mogliśmy cie poznać osobiście i tyle się o tobie dowiedzieć. Życzę Ci dalszych sukcesów projektowych, aby URBAN PROJECT rósł w siłę i abyśmy mogli podziwiać jak najwięcej twoich zrealizowanych projektów na twoim blogu!


rozmawiała: Ewa Dudek

 

dołacz do sieci i zarabiaj na polecaniu

Z wykształcenia dziennikarka, pisarka i literaturoznawca, swoją pasję do zawodowego stukania w klawiaturę kontynuuję na studiach magisterskich z dyscypliny kreowania mediów i... w webePartners, gdzie, przy dobrej kawie i czekoladzie (warunek konieczny!), tworzę dla was treści o zarabianiu w internecie.


Data publikacji: 16.07.2018

Related Post