Każdy użytkownik, który postanawia dołączyć do sieci afiliacyjnej, na pewno zadaje sobie pytanie: w jaki sposób zarobić najwięcej?

Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, wszystko zależy od zaangażowania i kreatywności. Nie mniej jednak, przygotowaliśmy kilka sprawdzonych porad na dobre wykorzystanie afiliacji. Zapraszamy do lektury i życzymy wielu inspiracji! 🙂

1. Afiliacja na pierwszym czy drugim planie?

Nikomu, kto orientuje się w świecie mody, nie trzeba przedstawiać Tamary Gonzalez, znanej internautom jako Macademian Girl. Jako blogerka modowa opiera swoją działalność głównie na zdjęciach i doskonale wykorzystuje ten fakt! Jej działanie jest bardzo proste, umieszcza na swoich stronach konkretne stylizacje wraz z informację, gdzie można je kupić. Poniższy przykład, dotyczy mody plus size i jest na tyle ponadczasowy, że efekty jej pracy mogą zwracać się nawet latami!

 

Ale nie tylko moda żeńska ma rację bytu w działaniach afiliacyjnych. Mr. Vintage, czyli Michał Kędzior długo nie był przekonany, co do skuteczności afiliacji. Postanowił jednak spróbować i… Sprawdźcie sami:

Umieścił też pod tym postem ile zarobił na swojej działalności afiliacyjnej:

Pewnie zastanawia was to tajemnicze zero w tabelce z prowizją, (mimo ogromnej liczby transakcji)? Taka wartość wynika z faktu, że w Zalando termin na zwrot wynosi do 100 dni. Jeśli przez ten czas klienci nie dokonają zwrotów, wówczas prowizja zostanie wypłacona. To zdecydowanie łatwiejsze rozwiązanie niż wcześniejsza wypłata pieniędzy za prowizję, a potem prośba o ich zwrot. Teraz, wystarczy spojrzeć na jego profil, aby przekonać się, że działaniom afiliacyjnym, Mr. Vintage poświęca coraz więcej miejsca.

Na pytania czym dziś w 2017 roku jest dla niego afiliacja, Michał napisał:

„Afiliacja jest w tej chwili jednym z wiodących źródeł dochodu z bloga. Początkowo nie bardzo wierzyłem w jej skuteczność, wydawało mi się, że będą to małe kwoty, ale przy branżach które promuję (głównie odzież i obuwie) konsumenci dokonują częstych zakupów, zatem przy dużej skali robi się z tego niezła suma w skali miesiąca.”

2. Blog czy fanpage?

Szymon Radkowski zajmuje się głównie polecaniem produktów na swoich fanpejdżach. Odkupił on fanpage z niewielką ilością fanów i był przekonany, że będzie na nim zarabiał głównie poprzez reklamy w systemie Google Adsense. Jednak bardzo się pomylił! 🙂

 

O afiliacji dowiedziałem się po 4 miesiącach od stworzenia strony. Na początku nie zarabiałem na niej dużo – moje zarobki z afiliacji nie przekraczały 200-300 zł miesięcznie. Po kilku miesiącach, gdy nawiązałem bliższą współpracę z kilkoma reklamodawcami i zauważyłem, że w takim działaniu tkwi potencjał – moje zyski afiliacyjne zaczęły rosnąć. Dziś większość działań na e-sylwetce staram się oddelegować innym, a sam skupiam się na tworzeniu swoich produktów. I tak już niedługo oprócz bycia wydawcą w sieci afiliacyjnej – stanę się także reklamodawcą”.

3. A może afiliacja i TYLKO afiliacja?

Przyjrzyjmy się Joannie z serwisu Asia Prezentuje Prezenty. Jej również, początkowo, afiliacja wydawała się obca. Dzisiaj prowadzi cały serwis oparty niemal w całości na działaniach afiliacyjnych.

Asia stworzyła stronę, aby pomóc w znalezieniu prezentów na interesującą cię okazję. Zbliżają się Święta? Dzień Kobiet? Nie masz pomysłu, co sprawdzić najbliższym? Sprawdź serwis Asi! Interfejs rozwinął się do tego stopnia, że możesz nawet wskazać górną granicę cenową i podać płeć obdarowywanej osoby. Warto zauważyć, że taki format nie wymaga, w przeciwieństwie do bloga, nie wymaga regularności, a KAŻDY materiał zarabia!

4. Promocje zawsze na czasie!

Kolejnym dobrym pomysłem (choć krótkotrwałym) są artykuły dotyczące wyprzedaży. Ze względu na ograniczoną ilość towaru oraz czas trwania promocji, takie wpisy mogą być niesamowicie popularne. Można również pokazać całe zestawy, co znacząco zwiększa szansę na tzw. crosseling, czyli dosprzedaż. Polega to na tym, że klient nie kupił by oddzielnie jakiś rzeczy, ale gdy widzi wszystkie w jednym zestawie, wydają mu się one atrakcyjne. Dlatego jest spora szansa, że większa część osób zdecyduje się na zakup całości teraz, niż gdyby przedstawić im te produkty niezależnie.

 

5. Najlepsze promocje!

W sieci roi się od treści zatytułowanych „Najlepsze promocje – tylko 2 dni do końca!”. Oczywiście zaglądamy tu z samej ciekawości. Promocje już takie są, interesujemy się nimi, nie biorąc często pod uwagę potencjalnych zakupów. Ale możliwe, że coś wpadnie nam w oko! 🙂 Doskonałym przykładem zastosowania promocji jest wpis Agnieszki Skupieńskiej.

A użytkownicy jeszcze dziękują!

6. 10 najlepszych… czyli wpisy z liczbą mają sens!

W sieci roi się od wpisów „10 najpiękniejszych…”, „10 najmodniejszych…”, „5 sposobów na …” etc. Oczywiście, w internecie nic nie dzieję się przez przypadek, a format ten jest szalenie popularny. Po przeczytaniu takiego nagłówka, użytkownik wie, czego się spodziewać, otrzymuje jakąś obietnicę i przede wszystkim sugeruje, że wpis jest przyjemny w lekturze. Również Mr. Vintage stosuję tę marketingową numerologię. 🙂

Słowo„najładniejsze”, zdecydowanie nie padło tutaj bez powodu! Michał przedstawia czytelnikom ,,najładniejsze” sneakersy, a nie ,,jakieś” sneakersy! Przecież nikt nie chce chodzić w przeciętnych butach, z czego wydawcy doskonale zdają sobie sprawę. Dlatego zamiast wpisu zatytułowanego „10 porady jak…”, warto rozważyć zmianę na „10 niesamowicie skutecznych porad jak…”. Zaglądając do takiego wpisu, znajdziecie tam klarowny opis i nienachalny link prowadzący do sklepu. Nie rzuca się w oczy i nic nie sugeruje, po prostu tam jest. Spójrzcie na przykład poniżej:

7. Dzielić się zarobkami i zarabiać?!

Doskonale sprawdzają się raporty dochodów, które publikuje na przykład co jakiś czas Agnieszka Skupieńska:

Widząc czyjeś zarobki, często wpadamy na pomysł, żeby coś podobnego zrobić na naszej stronie. Nie tylko, więc przyciąga do siebie duży ruch (bo takie dane zawsze cieszą się niesłabnącą popularnością), ale też autor otrzymuje wynagrodzenie za każdą osobę, która zdecyduje się z programu skorzystać. Czasem jest to wynagrodzenie jednorazowe, np. jeśli do webePartners przyprowadzicie nowego wydawcę, otrzymacie 12 złotych brutto. Innym razem jest to część prowizji od wynagrodzenia wydawcy.

8. Sprawdzone przeze mnie!

Lubimy robić zakupy, ale z drugiej strony nie przepadamy za nachalnym nakłanianiem do nich. Cenimy czas potrzebny na podjęcie decyzji i możliwość zapoznania się z bezstronnymi opiniami. Spójrzcie na wpis poniżej! Jest dobrym przykładem, jak łatwo połączyć artykuł sponsorowany ze zwykłym podzieleniem się opinią. Liczba komentarzy świadczy o tym, że artykuł wzbudził żywe zainteresowanie!

+ Treści tego typu budzą zaufanie; zwłaszcza jeśli są poparte liczbami i pokazują realną korzyść.

+ Wpis nie namawia do zakupów; ktoś po prostu opisuje swoje wrażenia. Czytelnik zrobi z tą wiedzą to, co uważa za słuszne

+ Nie kupujemy kota w worku; widzimy, jak coś działa w praktyce

Mamy nadzieję, że nasze wskazówki pomogą Wam skutecznie zarabiać na afiliacji! Kliknij tutaj i dołącz do webePartners!

afiliacja

dolacz-do-nas

Absolwent dziennikarstwa, pasjonat literatury, teatru i muzyki rockowej. Praktycznie nie rozstaje się z klawiaturą, czy to w biurze, czy w domu. W webePartners opiekuje się wydawcami, dba aby ich współpraca z reklamodawcami na każdym etapie przebiegała sprawnie i efektywnie . W zespole webe znany z przygotowywania mocnej i pysznej kawy.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę aby ocenić artykuł!

Średnia ocena / 5. Oddanych głosów:


Data publikacji: 29.09.2017