Nie sztuką jest przeprowadzić wywiad, zadając proste pytania o historię firmy czy doświadczenie w branży. Wielką sztuką jest zrozumienie głównego powodu dlaczego właśnie tę osobę chcemy uważnie wysłuchać. Wierzę, że dopiero prawdziwa historia, pełna pasji i determinacji, potrafi zainspirować i zmotywować do działania. 

W chwili, gdy poznałam Ewę, założycielkę webePartners, zrozumiałam, że jest osobą, od której mogłabym się wiele nauczyć. Pamiętam poczucie lekkiej fascynacji i pojawiających się pytań: „skąd czerpie tę siłę i pasję? w jaki sposób tak wrażliwa kobieta postawiła na nogi firmę, mając małe dziecko w ramionach i nieznany rynek w Polsce?” To niezwykłe, gdy mamy możliwość poznania takich historii, spojrzenia na szczerą opowieść o sile i ogromnej determinacji przy spełnianiu swoich marzeń. Zapraszam zatem do wywiadu.


W branży e-commerce działasz od 8 lat. Opowiedz o swoich początkach, skąd pomysł na sieć afiliacyjną?

W sumie to był przypadek. Z wykształcenia jestem architektem wnętrz i 10 lat temu, kiedy mieszkałam jeszcze w Anglii, postanowiłam stworzyć serwis o wyposażeniu wnętrz. Prowadziłam wtedy firmę budowlaną, ale stopniowo chciałam zmienić branżę, aby zarabiać wyłącznie pracą przez internet. W trakcie pracy nad serwisem, zetknęłam się z sieciami afiliacyjnymi. Zostałam afiliantem, czyli wydawcą i w ten sposób zaczęłam zarabiać na polecaniu produktów, które wykorzystywałam w serwisie. Kilka miesięcy później, przez zupełny przypadek, dowiedziałam się, że w Polsce można dostać dotację unijną na stworzenie  innowacyjnego serwisu internetowego. Nie wiedziałam wtedy jeszcze jaki serwis chcę docelowo stworzyć, ale wiedziałam, że to jest szansa, którą muszę wykorzystać.

To skąd odwaga do zbudowania właśnie sieci afiliacyjnej?

Dużo większą odwagą było wyjechanie do Anglii 15 lat temu z jedną walizką w tak zwane „ciemno”, aby zarobić trochę pieniędzy, niż powrót, aby robić serwis, na który udało się zdobyć finansowanie. W Anglii mieszkałam 6 lat, bywało bardzo różnie, ale nie wyobrażam siebie lepszej szkoły życia i tworzenia biznesu. A odwaga? To raczej determinacja, aby cały czas się rozwijać i wykorzystywać to , co przynosi życie.

Wniosek o dotację unijną pisałam samodzielnie, będąc jeszcze w Anglii. To było wiosną 2009 roku. Fakt, że chcę robić sieć afiliacyjną wyniknął bardziej z wymagań wniosku. Aby dostać dotację, projekt musiał spełniać wiele warunków, musiał być tak zwaną „e-usługą”. Miałam kilka pomysłów, nawet jeden wniosek już gotowy do wysłania, ale 2 noce przed ostatecznym terminem, sama doszłam do wniosku, że to nie to. Postawiłam na sieć afiliacyjną – kolejne dwie noce bez snu i wniosek był gotowy.

Dużym utrudnieniem dla mnie był warunek, że wniosek należało złożyć w formie papierowej w Regionalnym Instytucie Finansowania we Wrocławiu. I to udało się tylko dzięki mojemu bratu, który merytorycznie i psychicznie wspierał mnie w całym przedsięwzięciu. No i on z kolegą, pędząc na rowerach przez miasto, aby nie stać w korkach, złożył wniosek zaraz pierwszego dnia konkursu na pięć minut przed zamknięciem okienka.

Gdy po kilku miesiącach okazało się, że dostałam dotację, od razu wróciłam do Wrocławia. Strachu nie czułam w ogóle. Raczej wielką satysfakcję, że jest tak, jak sobie zamarzyłam. Zamieniłam pracę z budowlańcami na pracę z programistami. W ten sposób rozpoczął się kolejny etap mojego życia.

 

Ewa Dudek webePartners

Z wykształcenia jesteś architektem wnętrz. Jak wiedzę uzyskaną na Akademii Sztuk Pięknych przełożyłaś na założenie firmy?

Architektura jest o tyle ciekawa, że trzeba myśleć kompleksowo i z bardzo wielu elementów złożyć jedną całość. A na tym właściwie opiera się każdy biznes – trzeba jednocześnie robić wiele rzeczy. I tutaj wykształcenie architekta bardzo się przydaje. Potrafię zwizualizować efekt końcowy, widząc tylko elementy składowe.

Uważam natomiast, że największe umiejętności zdobywa się poprzez praktykę, a nie teorię wyuczoną na studiach. Studia pozwoliły mi rozwinąć się artystycznie i bardzo to cenię. Ale najistotniejsze dla mnie były lata spędzone w Anglii, gdzie musiałam odnaleźć się na zupełnie nowym, nieznanym gruncie. Prowadziłam w Londynie firmę, w której zatrudniałam wielu podwykonawców. Projekty były różne, małe i duże, dla klientów indywidualnych i dla instytucji. Najczęściej prowadziłam kilka projektów w jednym czasie. Wiedza, jaką dzięki temu zdobyłam, jest dla mnie bezcenna. Korzystam z niej do dzisiaj.

Wspominam ten okres jako bardzo intensywny i po 6 latach poczułam po prostu zmęczenie. Przyszedł wtedy moment, w którym chciałam coś zmienić.

I wtedy przeszłaś na online?

Tak. Choć można powiedzieć, że online już działałam, bo głównym źródłem pozyskiwania klientów był właśnie internet. 10 lat temu dostęp do internetu w Anglii był powszechny. Anglicy już wtedy mieli zaufanie do zakupów online. Usługi również zamawiali online, dlatego pozyskanie klientów tą drogą było najlepszym rozwiązaniem. To mnie też utwierdziło w przekonaniu, że warto iść w tą branżę. Postanowiłam stworzyć serwis, na którym będę zarabiała. Myślałam wtedy dosyć standardowo, że stworzę start-up i pozyskam inwestora na dalszy rozwój.

Na szczęście, dzięki dotacji i środkom własnym, udaje mi się do dzisiaj tworzyć serwis bez inwestora z zewnątrz. Mówię na szczęście, bo dzięki temu tworzę projekt autorski, któremu poświęcam się z wielkim zaangażowaniem. Decyzje, jakie podejmuje, nie wynikają wyłącznie z tabeli w excelu, ale z analizy rynku i potrzeb użytkowników. Inwestuję w procesy, które nie muszą przekładać się na natychmiastowe zyski. Praca nad webePartners nauczyła mnie cierpliwości, bo model współpracy, jaki oferuję swoim użytkownikom, tego właśnie wymaga. Ale ta cierpliwość zostaje wynagrodzona wymiernymi i długofalowymi korzyściami.

Ewa Dudek webePartners

Wróciłaś do Polski i założyłaś własną sieć. Co było dla Ciebie największą trudnością na początku działalności? 

Sam proces zakładania firmy, organizowania biura i tworzenia produktu był bardzo przyjemny, bo realizowałam własny biznesplan. Ale minęło 12 miesięcy, projekt unijny został zrealizowany i dobiegł końca. Natomiast dotacja nadal nie była jeszcze rozliczona, bo jak się okazało, rozliczenie dotacji przenosi się na długie miesiące po skończeniu projektu.

Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że w praktyce dofinansowanie unijne wygląda tak, że należy zainwestować własne środki, które dopiero po wielu miesiącach rozliczania zostają zwrócone. Wartość projektu webePartners wynosiła dokładnie 580 100 PLN, z czego 85% miało pokryć dofinansowanie . Gdy zorientowałam się jak wygląda sytuacja, że nie mam co liczyć na pieniądze z PARPu w czasie realizacji projektu, sprzedałam mieszkanie, które kupiłam za pieniądze zarobione w Londynie i dzięki temu projekt zrealizowałam. Projekt oczywiście w całości rozliczyłam, ale ostatnia transza z PARPu spłynęła dopiero po dwóch latach od rozpoczęcia prac nad projektem.

Tak więc we wrześniu 2010 roku byłam w posiadaniu serwisu, który generował wtedy przychody na poziomie kilkuset złotych miesięcznie. Natomiast koszty utrzymania były na poziomie 20 tysięcy miesięcznie. Z czasem udało mi się zminimalizować te koszty do 10 tysięcy. Od tego czasu zaczęło się „prawdziwe życie” małego przedsiębiorcy.

Na czym wtedy najbardziej się skupiałaś?

Na przetrwaniu. Zespół 10-osobowy został zredukowany do 3 osób, zostałam ja, programista i handlowiec. Musiałam również zlikwidować biuro, pracowaliśmy wyłącznie zdalnie. Paweł (handlowiec) pozyskiwał do współpracy reklamodawców, ja zajmowałam się obsługą całego systemu, kontaktem z klientami (reklamodawcami i wydawcami), a programista czuwał, aby serwis po prostu działał.

Pracowałam wtedy po 14 – 16 godzin na dobę, oczywiście całe weekendy również. Właściwie cały czas byłam w pracy. Ale dawało to efekty. Systematycznie pozyskiwaliśmy coraz więcej lepszych klientów. Systematycznie rejestrowali się też wydawcy, którzy zaczynali odnosić korzyści ze współpracy.

Na początku były to oczywiście bardzo małe kwoty. Dopiero  po 3 latach osiągnęliśmy poziom samofinansowania. Od tego momentu statystyki pną się dynamicznie do góry. Przełomem był rok 2013, gdy okazało się, że zarabiamy. Przyszedł czas, że mogłam usiąść i zastanowić się jak dalej działać i w którą stronę się rozwijać. Systematycznie powiększam zespół, choć nadal jest to mała firma, bo zaledwie 10 osób.  Zarobione środki inwestuję w webePartners i mam ambitne plany na rozwój firmy.

Czy w latach, gdy zaczynałaś, miałaś dużą konkurencję?

Nie. Były może 1 czy 2 polskie sieci afiliacyjne, które ruszały w tym samym czasie. Na rynek polski wchodziły też wtedy 2 sieci zagraniczne. Udało mi się więc wstrzelić w dobry okres. Choć tym samym, wielkim utrudnieniem była niska świadomość użytkowników i wiedza na temat afiliacji. Teraz jest już dużo lepiej, choć nadal jest sporo do zrobienia w temacie edukacji o współpracy afiliacyjnej.

Dlaczego zdecydowałaś się na model CPS, czyli Cost Per Sale (rozliczanie za efekty sprzedaży)?

Uważam, że to jedyny słuszny i sprawiedliwy model. Podejmowaliśmy  próby uruchamiania programów w modelu CPC (płatność za klik), ale najczęściej reklamodawcy byli niezadowoleni z jakości dostarczanego ruchu. Zgłaszali reklamacje, bo ponosili koszty kampanii, które nie miały przełożenia na efekty w postaci sprzedaży. Prawda jest taka, że gdy wydawca ma płacone za kliki, skupia się na dostarczeniu dużej ilości ruchu, a nie na dostarczaniu ruchu wartościowego, który konwertuje na sprzedaż. Sytuacja zmienia się, gdy wchodzi model CPS.

Uważam, że model CPS jest sprawiedliwy dla wszystkich stron, nie tylko dla reklamodawców, ale również dla wydawców i dla sieci afiliacyjnej. Mam twarde dowody w postaci zadowolonych klientów – wydawców i reklamodawców, którzy zarabiają w  modelu CPS. Ja sama również bardzo się cieszę, że w tym modelu udaje mi się odnosić sukcesy.

Dziękuję za rozmowę.

Chcemy pokazać Ci ciekawe, przedsiębiorcze i pełne pasji osoby, abyś mógł śmiało czerpać z ich refleksji i inspiracji. Teraz każde Twoje wsparcie będzie dla nas cenne! Zostaw słowo komentarza lub po prostu napisz, że jesteś – to będzie naprawdę bardzo miłe 🙂

Tekst i zdjęcia: Edyta Antoniewicz

W 2009 roku stworzyłam sieć afiliacyjną webePartners. Dbam o systematyczny rozwój sieci i dobre relacje wydawców z reklamodawcami. Za największy atut afiliacji uważam dobrowolność tej formy współpracy i możliwość monetyzacji każdego działania online. A prywatnie, przynajmniej raz w roku, podróżuję kamperem po Europie, w miejsca wolne od tłumów. W wolnych chwilach rysuję, kleję z papieru i tworzę "coś" z niczego :)


Data publikacji: 24.02.2017

Related Post

  • http://www.mysmallbigcreation.com/ Weronika | mysmallbigcreation

    Wow! Ogromna dawka motywacji od inspirującej osoby. Uwielbiam ludzi, którzy potrafią dążyć do osiągnięcia swoich celów, mają ogrom pomysłów i pracują na sukces.
    Pani Ewo, wielkie gratulacje! Byle więcej świetnych momentów, nie tylko w biznesie! 🙂

    • http://webepartners.pl webePartners

      Weronika, bardzo dziękujemy za miłe słowa! Bardzo 🙂 Tobie również życzymy wielu pomyślności i trzymamy kciuki za Twoje małe – wielkie kreacje 😉

      • http://www.mysmallbigcreation.com/ Weronika | mysmallbigcreation

        Bardzo dziękuję! 🙂

  • http://praktykarownowagi.blogspot.com/ Praktykantka

    Świetny, bardzo inspirujący wywiad. Podziwiam panią Ewę za dążenie do realizacji swoich marzeń/planów mimo ryzyka i kosztów (zarówno czasu jak i pieniędzy). Zapewne wiara w siebie i swój sukces miała tu duże znaczenie.

    • Ewa Dudek

      Bardzo dziękuję za miłe słowa. Zgadam się, największe znaczenie ma wiara w samego siebie. Gdy wierzymy w siebie, wierzymy we własne marzenia i stopniowo, małymi krokami je realizujemy. I Tobie tego życzę!

      • http://praktykarownowagi.blogspot.com/ Praktykantka

        Dziękuję bardzo:)

  • Sylwia Nawrot

    Jestem pod ogromnym wrażeniem pani osoby życzę dalszych sukcesów.

    • http://webepartners.pl webePartners

      Dziękujemy Sylwia 🙂 Tobie również życzymy pomyślności i sukcesów w realizacji marzeń!

      • Ewa Dudek

        I ja osobiście też bardzo dziękuję za miłe słowa.

  • http://piekne-rzeczy.pl/ Miłka | piekne-rzeczy.pl

    Jestem pod wrażeniem i gratuluję sukcesu! 🙂

    • http://webepartners.pl webePartners

      Dziękujemy Miłka 🙂