Ania Myszkowska tworzy włoski klimat w Polsce. Na swoim blogu Primo Cappuccino opowiada o kulturze Włoch i organizacji podróży do kraju płynącego pizzą i dobrym winem. Nam opowiedziała o tym, jak blogować z pasją, pomysłem i… zarobkiem.

primo cappuccino wywiad webe

Anna Biernacka: Skąd wzięła się Twoja fascynacja Włochami?

Anna Myszkowska: Wcale nie podczas pierwszej podróży. Jak wynika z opowieści moich czytelników, miłość do Włoch rzadko trafia się od pierwszego wejrzenia. U mnie miłość do Włoch zaczęła się od starożytnego Rzymu i lektury powieści „Znamię lwa”. Kiedy zdałam maturę i przeszłam egzaminy na studia, dostałam propozycję wyjazdu do Włoch. Wtedy zaczęła się moja przygoda. Gdzieś w głowie zawsze miałam wizję podróży do Włoch jako sposobu na życie. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że można też żyć po włosku, w Polsce.

Pierwszy post pojawił się na Twoim blogu 4-go marca 2014 roku. Dlaczego postanowiłaś zacząć pisać bloga?

Z poczucia, że coś mi ucieka i że mam w głowie tyle wiedzy, która może się przydać innym, a dodatkowo tyle przygód i historii, które chciałabym zachować, że to się w końcu stało. Nie ukrywam, że w dużej mierze do startu przyczynił się mój mąż, który mnie zawsze gorąco namawiał do pisania o Włoszech. Tylko z początku to ja mu nie wierzyłam, że to się uda i że w ogóle ktokolwiek (prócz niego) będzie chciał mnie czytać.

Twój blog jest przewodnikiem po Italii, ale czy nie tęsknisz za zawodem przewodnika?

Na moim blogu jest pewien wpis o 10 plusach i 10 minusach zawodu pilota/przewodnika wycieczek. Tęsknię czasami za niektórymi plusami, ale z biegiem czasu lista minusów staje się coraz bardziej uciążliwa. Szczególnie odległość od domu oraz czas, energia i praca, którą trzeba włożyć nie tylko w czasie wyjazdu, ale już na długo przed nią. To cudowne zajęcie, ale wywraca życie do góry nogami. Wolę więc robić to samo, tylko na własnych warunkach, docierając ze swoim przekazem do większej liczby osób, niż kiedykolwiek w życiu byłabym w stanie pilotować.

Jesteś blogerką, ale przede wszystkim jesteś mamą. Masz trójkę jeszcze małych dzieci i na pewno mnóstwo obowiązków. Jak udaje Ci się znaleźć czas na systematyczne pisanie?

Na pewno z poczucia, że nie jestem sama i to nie tylko moje dzieci 🙂 Mają też tatę, który zajmuje się nimi, gdy ja muszę pisać/nagrywać czy robić cokolwiek innego dla swojej marki. Starsze dzieci mają cudne przedszkole i zerówkę, wspaniałą kadrę, która dba o nich najlepiej jak potrafi. A młodszy synek ma babcię, która mieszka blisko nas i kilka dni w tygodniu wspiera mnie w opiece nad maluchem. W razie czego zawsze jest jeszcze niania.

Do tego przydaje się porządna organizacja życia rodzinnego, dzielenie się obowiązkami domowymi, solidne planowanie czasu i dla rodziny, i na pracę. Raz idzie mi lepiej, raz gorzej. W weekendy w ogóle nie pracuję, nie odpisuję na maile i dbam o czas z bliskimi oraz o własny rozwój osobisty (bo ten też można łatwo zaniedbać). Są też jednak takie dni, kiedy nie odchodzę od komputera przez bite 8-10 godzin, póki nie skończę tego, co zrobić muszę 🙂 Gdybym wróciła na etat, właśnie tak wyglądała by moja codzienność, więc nie narzekam, że czasem trzeba przysiedzieć.
Wytrwałość i świadomość, po co robię to, co robię – bardzo pomaga.

Jak wygląda przygotowywanie wpisów? Czy działasz według wcześniej przygotowanego planu?

Często tak, ale to jest elastyczne, bo jeśli poczuję, że inny temat jest ważniejszy, by go teraz poruszyć, to dostosowuję swoje plany do realiów. Wyjątkiem są wpisy planowane przy współpracy z innymi, te zawsze publikuję w terminie i zabieram się za ich przygotowanie z dużym buforem czasowym.

Czy blogowanie to już sposób na zarabianie? Jeśli tak, to w jaki sposób zarabiasz na blogu?

Nie jest to moje główne źródło dochodów, ale tak, zarabiam na działaniach związanych z Primo Cappuccino.
To jest przede wszystkim współpraca z markami, sieci afiliacyjne czy usługi dla klientów indywidualnych, np. tworzenie planów/projektów podróży dla osób, które chcą podróżować na własną rękę, ale nie mają czasu lub wiedzy, by taką podróż w pełni przygotować.

primo cappuccino wywiad webe

Twój blog miesięcznie notuje ponad 70000 odsłon. Jakie metody promocji stosujesz, aby docierać swoich czytelników?

Wiele moich postów przez lata świetnie się wypozycjonowało, stąd ponad połowa moich odbiorców przychodzi z wyszukiwarek. Druga połowa to stali, zaangażowani czytelnicy, z którymi regularnie utrzymuję kontakt zarówno na fanpage Facebooka, poprzez Instastories czy dzięki wysyłce Kawowych Listów (tak nazywają się moje newslettery).

Podchodzę do swoich czytelników tak, jak podchodzę do uczestników wyjazdów. Przede wszystkim, bardzo ich lubię i traktuję jak dobrych znajomych. Poza tym, jak mało kto, rozumiem ich włoską pasję i tworzę dla nich miejsce, gdzie mogą odetchnąć od codziennych problemów i poczuć się jak we Włoszech, gdziekolwiek teraz są.

Jakie umiejętności są potrzebne, by być dobrym blogerem?

Trzeba łączyć wiele umiejętności. Blogowanie to czynność, która wymaga znajomości wielu różnych dziedzin, jak marketingu, podstaw projektowania stron, fotografii, funkcjonowania social mediów itp. Zwłaszcza ta ostania sfera ewoluuje ostatnio bardzo szybko i trzeba się orientować w zmianach na bieżąco. Poza tym, bloger to jednocześnie korektor, twórca i wydawca swoich treści. Z początku to wszystko może przerażać, ale z czasem wchodzi w krew i wiele rzeczy robi się już naturalnie.

To jednak tylko strona techniczna.

Jest jeszcze druga, znacznie ważniejsza. Chodzi o to, by ludzie, których zapraszamy do siebie, dobrze się u nas czuli i chcieli z nami zostać na dłużej. Przede wszystkim, trzeba ich lubić, chcieć się z nimi kontaktować, widzieć nie tylko liczby, a rzeczywiste osoby, które potrzebują naszego konkretnego działania, treści, porad. I we wszystkim, co robimy – myśleć o nich. To im ma przydać się to, co robimy. To dla nich tworzymy, im chcemy pomóc w podróżach, w polepszaniu jakości codziennego życia czy w relacjach z najbliższymi. Gdy twórca zapomina o sobie w tym, co robi – odbiorcy czują, że są ważni, doceniają naszą pracę i odwdzięczają się z nawiązką. I ta wdzięczność jest najlepszym sprawdzianem i motorem naszych działań.

Co doradziłabyś początkującym blogerom?

1. Piszcie tylko o tym, co sprawia Wam frajdę.

2. Nie porównujcie się z innymi. Porównywanie się czyni nas pysznymi albo zgorzkniałymi (nie wiadomo, co gorsze). Zawsze przecież będą od nas ci lepsi i ci gorsi. Jedyne, co warto, to robić swoje, po swojemu, solidnie i z pasją.

3. Otwierajcie się na to, co nowe. Na nową wiedzę, na czytelników, na innych piszących, na przygody i nowe doświadczenia. Blogowanie to początek genialnej przygody, która zawsze przynosi owoce. Nie zawsze są to dobra materialne, ale zawsze są to cudowne kontakty, motywacja do rozwoju, poszerzanie horyzontów i z czasem, satysfakcja z tego, co się robi.
Życzę Wam tego!

Jaka była Twoja najciekawsza przygoda związana z blogowaniem?

Trudno mi przypomnieć sobie jedną rzecz. Niemniej blogowanie otworzyło mi wiele drzwi, umożliwiło dotarcie do osób, z którymi normalnie bym się nie spotkała i do szerokiej wiedzy z dziedzin, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Dziś bardzo miłe jest, gdy ktoś rozpozna mnie na ulicy, lotnisku czy któryś ze znajomych zdradza mi, że przeczytał to czy tamto na blogu – to są te codzienne przygody, które uświadamiają mi, że blogowanie to już część mojego życia i dzięki temu mogę zrobić dużo dobrego.

Organizujesz spotkania ze swoimi czytelnikami w tak zwanym realnym świecie. Skąd taka potrzeba i co mają na celu te spotkania?

Te spotkania wynikają z idei, które od początku promuję na Primo Cappuccino. Czyli włoski klimat, który przejawia się w życiu tu i teraz, w łączności z bliskimi nam ludźmi, w praktykowaniu rozmów, przydługich spotkań przy jedzeniu. Tego nie da się zrobić w tłumie. Tłumy są na Facebooku i niech tak zostanie. Promując spotkania na żywo, stawiam na kontakt osobisty, na żywą relację, na radość życia, które się dzieje tu i teraz, a nie kiedyś tam, gdy wreszcie wrócimy do Włoch 😉 Chcę tym ludziom pokazać, że podróże do Włoch mogą nam przynieść dużo dobrego tu, w Polsce. Dzięki naszym spotkaniom, Włochy mentalnie są dużo bliżej i o wiele łatwiej żyć w naszym kraju wiedząc, że tyle wspaniałych osób czuje i myśli podobnie.

Czy chciałabyś z rodziną zamieszkać na stałe we Włoszech?

Choć to kusząca propozycja, to wiem, że nie jestem sama i to, co robię, wpływa na moich bliskich. Przeprowadzka wiąże się z długotrwałą zmianą warunków życia, pracy, nauką języka (póki co, tylko ja mówię po włosku), realiów panujących w społeczeństwie. To decyzja, która waży na całym życiu i na dzień dzisiejszy nie chcę tej odpowiedzialności brać na swoje barki.
O wiele łatwiej jest żyć po włosku we Włoszech i dziś wielu Polaków tak zdecydowało. O wiele trudniej jest tak żyć w Polsce, i dlatego chcę codziennie móc udowadniać tysiącom Polaków, że nie tylko podróżowanie do Włoch jest super, ale także przenoszenie najlepszych elementów podróży do swojej polskiej codzienności jest możliwe – i to się dzieje. Niemniej, podróże są mi i mojej rodzinie bardzo potrzebne, by ładować akumulatory i uczyć się coraz lepiej przenosić to włoskie życie do naszej codzienności.

Jakie są Twoje plany i marzenia na 2018 rok?

Marzy mi się wiele rzeczy. Wiele podróży. Wiele pięknych chwil, włoskich spotkań, inspirujących rozmów. Póki co, robię co mogę, tam gdzie jestem, z tego, co mam. Marzenie po marzeniu.

webe partners polecam

Z wykształcenia dziennikarka, pisarka i literaturoznawca, swoją pasję do zawodowego stukania w klawiaturę kontynuuję na studiach magisterskich z dyscypliny kreowania mediów i... w webePartners, gdzie, przy dobrej kawie i czekoladzie (warunek konieczny!), tworzę dla was treści o zarabianiu w internecie.


Data publikacji: 11.09.2018