Kierunki związane z rozwojem Facebook Ads, Google Analytics, SEO czy SEM potrafią wielokrotnie zmieniać swój tor. O generowaniu ruchu na stronie, pozyskiwaniu klientów i o tym, dlaczego multitasking może być nieefektywny porozmawialiśmy z Szymonem Słowikiem założycielem agencji Takaoto.

Szymon Słowik jest konsultantem,  szkoleniowcem, prelegentem i wykładowcą z zakresu pozycjonowania w Internecie,który na co dzień pomaga przedsiębiorcom w zmaganiach z wyszukiwarkami i analityką internetową.  Przed założeniem Takaoto, pracował w agencji, po stronie klienta oraz jako freelancer, wspomagając klientów pod względem SEO, AdWords czy content marketingu. Na swoim blogu udziela praktycznych porad, które w prosty sposób pomagają zwiększyć ruch na stronie internetowej.

W Takaoto pracujesz od 2012 roku. Trzeba przyznać, że to kawałek czasu, w którym wzrosło znaczenie takich sfer jak Facebook Ads czy content marketingu. Powiedz jak przez ten okres zmieniła się praca marketera?

Trudno mi powiedzieć o pracy marketera w szerokim ujęciu. Mogę na pewno powiedzieć, jak zmieniła się moja praca. Testowałem wiele podejść i modeli – od pracy na kontrakcie u jednego, głównego klienta, przez typowy freelance, model konsultingowy, model agencyjny i wszelkie formy pośrednie. Zmieniło się moje podejście na przestrzeni lat. Początkowo chcąc się rozwijać (docierać do większej liczby klientów, większych klientów, robić ciekawsze projekty) dążyłem do poszerzenia kompetencji – oferowałem oprócz SEO także prowadzenie kampanii reklamowych (Facebook Ads, Google AdWords), mailingów, a nawet prace copywriterskie. Od dłuższego czasu wiem, że to był strategicznie zły ruch i wąska specjalizacja to to, na czym można budować jakość (i markę).

Czyli uważasz, że multitasking jest nieefektywny?

Widzę z perspektywy czasu, że nie da się jednocześnie być specjalistą od Google AdWords, Facebook Ads, Google Analytics i Google Tag Managera, e-mail marketingu, pozycjonowania, content marketingu etc. Nie da się tego robić dobrze. Jeszcze do niedawna stanowisko „specjalista SEO/SEM”, które obejmowało działania związane z pozycjonowaniem, jak i prowadzenie kampanii reklamowych w Google było normą. Teraz stopniowo odchodzi do lamsua. Dalej są takie stanowiska, czasem widuję ogłoszenia, ale uważam, że nie da się tego robić na przyzwoitym poziomie na dłuższą metę. Poszczególne kanały rozwijają się na tyle dynamicznie, że trzeba się specjalizować. W 2012 roku ze świecą można było szukać specjalisty od Facebook Ads. Po prostu jedna osoba zajmowała się kompleksowo wszystkimi aspektami social media (i jeszcze prowadziła blog firmowy). Teraz obsługa ekosystemu reklamowego Facebook Ads to fach sam w sobie.

Jeszcze można spojrzeć na to z innej strony. Zawsze rozmawiając o kanałach marketingu internetowego zwracam uwagę, że marketing się nie zmienia lub zmienia się stosunkowo powoli. Marketing to koncepcja, idea, komunikacja – strategia. Nie wykorzystanie narzędzi. Pod tym względem w 2012 roku i 2019 chyba nie ma różnicy – większość marketerów (tudzież „marketingowców”) nie ma pojęcia o marketingu jako takim. Sam się podstaw marketingu uczyłem bardzo późno, pracując już parę lat w branży marketingowej.

Oprócz usługi pozycjonowania i przeprowadzania audytów, macie w ofercie również szkolenia. Czego dotyczą i do kogo je kierujecie?

Skupiamy się przede wszystkim na kwestiach związanych z trzonem naszej działalności – SEO. Do tego dochodzą czasem konsultacje lub warsztaty UX-owe, związane z lead generation, content marketingiem. Realizujemy głównie szkolenia dedykowane, indywidualnie przygotowywane pod poszczególnych klientów. Ich charakter zależy od problemów zdiagnozowanych po stronie klienta. Raz to będzie przeszkolenie pracowników firmy z tworzenia opisów na potrzeby sklepu internetowego. Czasem szkolenie związane z zarządzaniem architekturą informacji. Czasem przeszkolenie teamu contentowego z tworzenia treści. Czasem szkolenie kompleksowe od technical SEO, przez content, architekturę informacji po link building. Ich odbiorcami są głównie firmy, które mają swój wewnętrzny dział marketingu. Chcą lepiej zrozumieć, co powinni lepiej robić wewnętrznie, a co delegować (i jak to nadzorować).

Szymon Słowik opowiada o facebook ads i seo marketingu

Jak scharakteryzowałbyś profil firmy Takaoto?

Od dawna mam problem z określeniem, czym de facto jest Takaoto. Jakiś czas temu trafiłem na określenie, które w Polsce jeszcze nie do końca się chyba przyjęło, czyli agencja butikowa. Nie mamy dużego teamu. Nie zatrudniamy juniorów. Nasze usługi nie są tanie, ale stoją za to na odpowiednio wysokim poziomie. Przez te ostatnie parę lat nauczyłem się, że lepiej jest nie pozyskać klienta, niż pozyskać go grając ceną lub obiecując przesadzone rezultaty. Opieramy się mocno na rzetelnym podejściu i bardzo lubimy klientów, którzy są świadomi, znają podstawy SEO, chcą je poznawać, rozumieją analitykę internetową. Z takimi klientami jesteśmy w stanie osiągać wiele. Bardzo dbamy też o transparentność. W umowach określamy jasno proporcje między budżetem wykorzystywanym na zakup linków, a naszym wynagrodzeniem. Często rozmawiam z klientami innych agencji, którzy przyznają, że nie wiedzą za co płacą. No za SEO… ale co w tym się zawiera to nie wiedzą. Regularnie też słyszę o agencjach, które nie raportują klientowi, jakie linki zdobywają (a jest to często clou prac pozycjonerskich). Zasłaniają się ochroną swojego know-how. To dla mnie nie do pomyślenia. Nie mówię, że to nas wyróżnia całkowicie, bo nie jesteśmy jedynymi, którzy realizują rzetelne usługi. Jednak nie boję się powiedzieć, że pod tym względem z pewnością jesteśmy w mniejszości.

Czym wyróżnia się Wasza firma?

Dużą wagę przywiązuję do edukowania rynku. To z czasem wraca. Klienci mówią, że czytają nasz blog, że widzieli webinar, prelekcję etc. Ostatnio prezentowałem w swoich kanałach social media case jak wypozycjonowałem wpis na hasło „pozycjonowanie” (taka trochę incepcja) na pierwsze miejsce w Polsce. Jeden korporacyjny klient, który wysłał do nas ostatnio zapytanie, wspominał o tym, że to zrobiło na nim wrażenie. Wiem, że pokazanie warsztatu budzi zaufanie, a zaufanie to podstawa jakichkolwiek relacji (i marketingu).

Jakby kogoś interesował ten case: https://www.szymonslowik.pl/pozycjonowanie-stron/

W marketingu internetowym ruch na stronie to sprawa kluczowa. Podpowiedz zatem, jak go generować? Może Facebook Ads, listy mailingowe?

Moi współpracownicy podpowiedzieli po usłyszeniu tego pytania „jak najszybciej i jak najwięcej” 🙂 Nie ma jednej szkoły. Tam gdzie wiemy, że ruch efektywnie konwertuje, to należy go skalować. W tym zakresie reklamy PPC (Google Ads, Facebook Ads) sprawdzają się bardzo dobrze. Jednak w branżach, gdzie wędrówka użytkownika jest wydłużona, gdzie długo buduje się zaufanie, dojrzewa się do decyzji biznesowych, ruch organiczny na blogu firmowym jest najlepszy. Trzeba pamiętać, że użytkownicy mogą potrzebować paru sesji, aby podjąć decyzję zakupową. Rozważając różne warianty korzystają z szeregu mediów – wyszukiwarki, portali, social media etc. Dlatego też ważne jest, aby generować ruch za pomocą wielu kanałów, zapewnić wiele punktów styku z marką. To często jest przez przedsiębiorców zaniedbywane – szukają najlepiej sprzedającego kanału. To często tak nie działa.

Google nie ułatwia nam pracy. Często zmieniają się algorytmy, od których zależy pozycja strony w wynikach wyszukiwania. Na jakie czynniki warto zwracać uwagę, aby pozostać na czasie?

Google aktualizuje algorytm kilkaset (sic!) razy w roku. Ja jednak zawsze podkreślam, że SEO jest teoretycznie stosunkowo proste, jeśli konsekwentnie przestrzegamy następujących zasad. Po pierwsze, strona musi być przejrzysta dla robota Google, musi być czytelna i nie wysyłać mylnych sygnałów. Zdarza się, że kilkadziesiąt procent podstron w sklepie internetowym może nie być crawlowana i indeksowana przez Google. Jeśli tu nasz serwis nie domaga, to żadne inne działania nie pomogą. Po drugie, architektura informacji powinna być dobrze przemyślana i dostosowana do zachowań użytkowników. Innymi słowy, jeśli wiemy, że nasz potencjalny klient szuka oferty X wpisując w Google „X”, to na naszej stronie musi być strona docelowa stricte na temat X. Po trzecie, treści na stronie powinny być wyczerpujące i przygotowane w oparciu o analizę słów kluczowych. Po czwarte, powinniśmy dbać o przyrost jakościowych linków do strony. W jakiej skali? To już determinuje nisza, w której funkcjonujemy. Top10 w Google to gra o sumie zerowej. Żeby tam się dostać, kogoś musimy wypchnąć. Jeśli konkurenci mają bardzo silny profil linków, to trzeba się przygotować na wydatki.

Jesteś założycielem Takaoto. Podpowiedz proszę, jak promować swoją działalność? Jakimi kanałami można pozyskiwać klientów?

To bardzo ogólne pytanie. Można pozyskiwać klientów przez social media, wyszukiwarkę, reklamy displayowe, porównywarki, programy afiliacyjne, influencer marketing, newslettery, obecność na konferencjach, a także tradycyjną reklamę w TV, radio, prasie. Nie ma jednej recepty. Zawsze jednak podkreślam, że każda aktywność powinna wpisywać się strategię, która sprzyja budowaniu marki na dłuższą metę. Wychodzę z założenia, że wypadkowa moich działań powinna być taka, by dowolna osoba z mojego core targetu, marketer ze średniej czy większej firmy działającej w sieci, myśląc „SEO” miała mnie przed oczami. Ja lubię promocję poprzez działania edukacyjne, bo wraz z budowaniem zasięgu marki, buduję jej ekspercki, profesjonalny wizerunek.

Można powiedzieć, że działasz też w sferze edukacji. Opowiesz nam coś o tym?

Wykładam na dwóch kierunkach krakowskiej AGH – Marketing Internetowy oraz Social Media & Content Marketing. Ponadto od zeszłego roku prowadzę wykłady również na Nowym Marketingu w obrębie poznańskiego Collegium Da Vinci. Jednak praktycznie każda moja aktywność na blogu, obecność na konferencji, poprowadzenie webinaru, to działalność edukacyjna. Piszę też do prasy branżowej. Publikowałem między innymi w takich tytułach jak Marketer+, Magazyn Online Marketing, Sprawny Marketing. Publikuję wpisy gościnne na blogach rozmaitych firm marketingowych, agencji, SaaS-ów, na blogach innych SEO-wców. Jak już wspominałem – to łączenie przyjemnego z pożytecznym. Dzięki temu pośrednio promuję swoje usługi, ale jednocześnie edukuję klienta i buduję jego zaufanie do mojej osoby, do mojej marki.

Występujesz na konferencjach, piszesz artykuły do prasy marketingowej. Masz już spory bagaż doświadczenia. Nie ciągnie Cię bardziej do kariery wykładowcy?

W tej branży nie ma sensu edukowanie, jeśli nie jest się praktykiem trzymającym rękę na pulsie. Poza tym największą radość w zawodowym życiu przynosi mi oglądanie wykresów prezentujących wzrost stron klientów w Google.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę! Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się więcej o FacebookAds, SEO, SEM czy Googla Analytics, koniecznie odwieźcie stronę Szymona oraz jego blog!

Zainteresowała Was tematyka SEO? Świetnie! Sprawdźcie, jak zwiększyć zasięgi na swojej stronie!

Zapraszamy również do lektury innych naszych wywiadów, np. z Piotrem Buckim, który zdradza tajniki wystąpień publicznych oraz wyjaśnia czym jest prawdziwy coaching!

 

 

facebook ads wywiad z szymonem słowikiem, rejestracja

 

Absolwent dziennikarstwa, pasjonat literatury, teatru i muzyki rockowej. Praktycznie nie rozstaje się z klawiaturą, czy to w biurze, czy w domu. W webePartners opiekuje się wydawcami, dba aby ich współpraca z reklamodawcami na każdym etapie przebiegała sprawnie i efektywnie . W zespole webe znany z przygotowywania mocnej i pysznej kawy.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę aby ocenić artykuł!

Średnia ocena / 5. Oddanych głosów:


Data publikacji: 19.04.2019